CZYTASZ!=KOMENTUJESZ:)
Obudziłam się,z bólem głowy,syknęłam.Przeleciałam całą imprezę,ale nic dalej nie pamiętam po kłótni z Jackiem,najebałam się.Pytanie,jak się znalazłam tutaj.Miałam wczorajsze ciuchy z imprezy.Wstałam powoli i poczłapałam do szafy po czyste ciuchy.Miałam mętlik w głowie.Jaki on jest porąbany.Niby był miły.Zaśmiałam się krótko i cicho,bo ból głowy nie pozwalał mi na więcej.Wzięłam długi prysznic,zapuszczając wcześniej z wieży ulubioną playlistę.Głośne dźwięki zaciemniły mój umysł.Dzięki Bogu,mogłam w spokoju się umyć.Założyłam na siebie jakieś dresy i luźną bluzę.Usłyszałam krzyki na dole,więc zeszłam szybko po schodach ignorując migrenę.Kiedy dotarłam na parter,drzwi wejściowe zamknęły się,a w kuchni stał wkurzony Logan.Kopał w ścianę ze złości.Zawsze tak miał,od dzieciństwa.Odciągnęłam go,a chłopak spojrzał na mnie,mieliśmy takie same oczy,ciemno brązowe.Nadal widziałam iskierki złości w źrenicy.-O co poszło ty razem?-zapytałam ze spokojem.
-Chciałem,żeby wziął urlop i odpoczął-jęknął przejeżdżając palcami po włosach.
Kolejny nawyk.
-To jego jedyne życie.
Wstrzymałam oddech z nadzieją,że ból odejdzie,ale na marne.Otworzyłam górną szafkę,gdzie można było znaleźć,apteczkę,leki i takie tam podobne bzdury.Wyciągnęłam opakowanie z tabletkami na ból głowy i połknęłam szybko.Nie lubiłam tego smaku,jak byłam mała zawsze uciekałam przed lekami.Widocznie dorosłam.Logan siedział spokojnie na krześle dokańczając śniadanie,ja tylko wypiłam jogurt.Uwielbiam jogurty.
-Mówiłem ci,żebyś nie szła na imprezę.
-To przez Mag,ona ma ten cholerny dar przekonywania.Wiesz jak to działa.
Zaśmiał się.Skrzywiłam się,dalej odczuwając skutki picia alkoholu.
-Jak się tu znalazłam?Urwał mi się film.
-Carter cię znalazł jak prawie spałaś na barze,więc chciał cię odwieść,ale zaczęłaś się rzucać.Nawet nie wiesz ile masz mocy-zaśmiał się.-Więc sam cię zabrałem do domu,bo mnie zawołał.
On mi chciał pomóc?Niech się zdecyduje,albo wyzywa mnie od dziwek i suk,albo jest miłym kolegą i pomaga ci się zbierać na imprezach.Co raz bardziej ta sprawa jest pogmatwana,w ogóle ten człowiek jest porąbany.Nie pojmuję takich ludzi.Trzeba wreszcie to skończyć.
-Słuchasz mnie?-zapytał Logan.
-Sorry,zamyśliłam się.
-Idziesz ze mną biegać?
-Dzisiaj se odpuszczę,jutro.
Po raz kolejny tego dnia się ze mnie zaśmiał.Czy ja jestem aż taka zabawna?
***
Mag wpadła do mnie,opowiadając o Adamie.Mają świetny kontakt.Siedziałyśmy u mnie w pokoju i leżąc na moim cudownym łóżku,zajadając się słodyczami,oglądałyśmy film.Próbowałam skupić całą swoją uwagę na nim,ale przeszkadzała mi pewna twarz.Cały czas widziałam Jacka i tą sytuację na imprezie.
-Całowaliśmy się!-pisnęła Mag.-Co?
Spojrzała na mnie jak na idiotkę.Wróć.Całowaliśmy się.O mój boże.Uśmiechnęłam się,a ona wzięła to za znak,że zrozumiałam i razem z nią się cieszę.Chociaż ona ma wszystko poukładane,nie tak jak ja.Całkowicie zignorowałyśmy film,rozmawiałyśmy.Nigdy nie kończyły się nam tematy,zawsze coś było,jakieś plotki.Zawsze coś.Nawet w ciszy rozumiałyśmy się.Jest dla mnie wszystkim.Pragnę jej szczęścia,żeby w końcu jej się udało.
-Dawno nie byłam na zakupach-wypaliłam.
-To chodźmy!
Wiadomość!Odblokowałam spokojnie telefon.Znowu ten sam numer co wczoraj.
"Nie mógłbym cię uderzyć."
Chwila.
"Jack?"
"We własnej osobie."
Zapisałam jego numer i razem z Margaret wyszłyśmy z domu.
***
Popijając koktajla słuchałam nowych plotek.Moja przyjaciółka,zawsze wszystko wiedziała.A potem weszłyśmy na temat imprezy.-Co robiłaś?
-Piłam.
-Tańczyłaś chociaż?
-Nie,nie puścili nic ciekawego.
Wzruszyłam ramionami.Były kawałki fajne,ale moje samotne towarzystwo mi pasowało.
-Kiedy siedziałam z Adamem podeszła do nas Paula.Przeczepiła się.Myślałam,że ją uduszę.Widziałaś jak wyglądała?
Wyłączyłam się.To by trwało wieczność.Kiedy chodzi o dziwki takie jak Paula albo Agnes,Mag potrafiła przez przerwy je wyzywać.Zazwyczaj jej w tym pomogłam,ale dziś nie był mój najlepszy dzień.
-Słyszałaś,że Carter miał jakąś spinę?
-Co?
-Powinnaś mnie słuchać-powiedziała zdenerwowana.
-Przepraszam,powtórz.
-Carter miał spinę na imprezie.Ale nie wiem z kim.
Zesztywniałam.Powiedzieć jej?Ciężko połknęłam ślinę.Telefon zawibrował w moich spodniach.Wiadomość.
Od Jack:
"Idziesz na imprezę?"
Do Jack:
"Gdzie?"
-Słuchaj Mag.
Dziewczyna wróciła na mnie swoją uwagę.
Od Jack:
"U Adama,twoja psiapsiółka z nim kręci,nie dowiedziałaś się od niej?"
Do Jack:
"Nie."
-No co?-zapytała.-Dzisiaj jest impreza u Adama-wyminęłam się.
-Tak?
Dostała wiadomość.Zaśmiała się.
-Właśnie napisał.Wpadamy co nie?
Od Jack:
"Będziesz?"
-Tak i słuchaj.Powiem jej to.
Do Jack:
"Będę."
-To ja miałam kłótnie z Carterem wczoraj.Otworzyła buzię,żeby coś powiedzieć,ale zamknęła ją.Chwilę pomyślała.
-O co?-zapytała spokojnie.
-Wyzwał mnie od dziwek i suk,więc go uderzyłam.
Zaśmiała się.
-Cała ty.Oddał ci?
-Nie,odszedł tak po prostu.
-To chyba dobrze,co nie?
-Chyba-mruknęłam.
***
Moja przyjaciółka odstawiła mnie pod dom,umówiłyśmy się,że spotkamy się na imprezie.Wzięłam moje torebki z nowymi ciuchami.Zrobiłam wielki zakup.Pewnie nie wszystko mi się zmieści do szafy,ale i tak muszę powyrzucać kilka rzeczy.Zauważyłam nie znany mi samochód.Wchodząc do pokoju usłyszałam męski śmiech.Logan widocznie zaprosił kolegę.Rzadko to robił.Sama nie wiem czemu.Wzięłam jeszcze butelkę wody pod pachę i zabierałam się za wzięcie toreb,trochę tego było,ale usłyszałam znajome skrzypnięcie schodów.Spojrzałam delikatnie w górę i zobaczyłam Jacka.Dlaczego cały czas go spotykam?Był ubrany w ciemne jeansy,standardowo podkoszulkę i jakieś sportowe buty.Włosy jak zawsze postawione na żel.Uśmiechnął się zadziornie i podszedł do mnie.-Pomóc?
-Dam radę.
Jednak nie posłuchał i zabrał mi wszystkie torby.Wyminęłam go i poprowadziłam do pokoju,gdy otwierałam drzwi,Logan się wychylił zza swoich.
-Co tak długo,bro?-zapytał.
-Pomagam twojej siostrze.
Zaśmiali się,a ja przewróciłam oczy.Bardzo śmieszne.Rzuciłam jogurt na łóżko,potem zabrałam torby od chłopaka i położyłam na podłodze.Kopnęłam nogą w drzwi,ale nie usłyszałam trzasku.Spojrzałam w tamtą stronę.O framugę opierał się Carter.
-A podziękować?-podniósł brew.
-Dzięki,wyjdź.
Po raz kolejny nie posłuchał.Co za uparty człowiek.Wszedł do wnętrza i usiadał na krańcu łóżka.Oglądał pokój.Zignorowałam go.Może sobie pójdzie,nie będę tracić czasu jak i siły na wypędzanie go.Pewnie i tak nie posłucha.Zdecydowałam zająć się pożyteczniejszym zajęciem,zaczęłam układać ubrania do szafy i szuflad.
-Musimy porozmawiać.
-Znowu mamy to przerabiać,Jack?
-Chce cię przeprosić.
Obróciłam się zainteresowana,ale i zdziwiona.Jack Carter mnie przeprasza.Musze to zapisać w kalendarzu.
-Słucham?
-Przepraszam za wyzwanie cię od dziwek.Po prostu..
-Po prostu co?
-Dasz mi skończyć?-podniósł głos.
Kiwnęłam głową.
-Chciałem pogadać,a ty jesteś taka uparta i cały czas mi odmawiałaś.Wkurwiłem się wtedy,poniosło mnie.
-Ja jestem uparta?-zapytałam nie dowierzając.
Chłopak wstał.
-Tak.
-Wszystko na mnie zganiasz?To moja winna?To nie moja winna,że jesteś tak rozpieszczonym gówniarzem!Chcesz mieć wszystko.
Podeszłam do niego i wbiłam palca w jego klatkę.
-Naucz się wreszcie,że nie wszystko dostajesz,ot tak-pstryknęłam palcami.
-Robisz mi wykład?A sama nie jesteś lepsza.Jesteś dz...
Zatrzymał się.
-No dokończy!-krzyknęłam.
Do pokoju wszedł Logan.
-Co tu się kurwa dzieje?-krzyknął.
_________________________________________________________________________________
Życzę wam miłych walentynek haha:D
by LALA
Podoba mi sie blog :) informuj mnie jak mozesz @maja378
OdpowiedzUsuń