środa, 12 lutego 2014

Rozdział 4 "Impreza"

CZYTASZ?-KOMENTUJESZ!:)
Margaret była u mnie już od dłuższego czasu,opowiadała o Adamie,jaki on wspaniały.Odpuścił sobie szkołę i otworzył zakład samochodowy,pomagał swoim kolegą w ulepszeniu samochodu,na wyścigi.Dziewczyna była nim oczarowana.Był ładny,mogę to przyznać.Nie znałam go i szczerze nie chciałam.Był na pewno wmieszany w interesy razem z Carterem,a to oznacza coś złego.Nie chce,żeby przejechała się na tej znajomości,widzę po niej,że to coś poważnego,dla niej.Nie chce,żeby ją skrzywdził.Już nie raz była skrzywdzona.Była bardzo łatwowierna i szybko się zakochiwała i to w jakiś pajacach,ale ja zawsze,pochwalam jej zachowanie i pomagam jej.A co mam innego robić?Kocham ją i chce dla niej jak najlepiej.Czasem mówię jej,że on nie jest jej wart,że to kolejny sukinsyn,ale serce nie sługa.Moja przyjaciółka oczywiście namówiła mnie na imprezę,bo nie byłam zbyt chętna,chciałam to odwołać.Przemyślałam to i zdecydowałam,że to zły pomysł,ale ona jak zawsze postawiła na swoim.Oczywiście Logan nie wiedział o naszym małym wypadzie,więc spokojnie wyszedł z domu.Mag przyniosła w torbie kilka swoich ciuchów,bo jest zdesperowana i nie wie co ubrać.A ja niby mam jej pomóc.Kiedy usłyszałyśmy trzaśniecie głównych drzwi,rozpoczęłyśmy przygotowania.Blondynka krzątała się po pokoju,przebierała się kilkakrotnie.Ona ma jakiegoś bzika na punkcie mody.Natomiast ja położyłam się na łóżku i czekałam aż w końcu coś wybierze.Spoglądałam na każdy strój i oceniałam.Wyszło na to,że podobała mi się niebieska sukienka,ale ona i tak wybrała czerwoną.Po co ona się mnie pytała o zdanie,skoro i tak je zignorowała?W czasie tego cyrku dostałam wiadomość.Odblokowałam telefon i zauważyłam nieznany numer.
"Mam twój numer kotku."
Co do cholery?Zignorowałam to.Podeszłam do szafy,żeby coś wybrać,ale dostałam kolejną wiadomość.
"Ubierz coś seksownego."
Wyciszyłam telefon i zrzuciłam na łóżko.Czas zacząć przygotowania.
 ***
Mnóstwo ludzi,głośna muzyka,alkohol,narkotyki.Tak wygląda impreza.Dom był ogromny,więc ludzie na luzie się pomieścili,można było zauważyć puste kąty.Na środku salonu był parkiet,gdzie spocone już ciała,ocierały się o siebie.Dużo osób było już pod wpływem alkoholu,albo innego trunku.Nie przeszkadzało im nawet to,że obijają się o innych.Z Mag usiadłyśmy spokojnie przy barze zamawiając po drinku.Ona rozglądała się za swoim "przyszłym mężem".Natomiast ja nie szukałam tego jedynego,tylko rozglądałam się.Żadna twarz nie wyglądała mi znajomo,ale zauważyłam Logana,który siedział na kanapie z dwoma blondynkami,w skąpych bluzkach i miniówkach.To było towarzystwo moje brata.Czasem chciałabym,żeby w końcu się ustatkował.Znalazł dziewczynę.Ale nie.On woli "nocne przygody".Siedział nawet koło niego Jack,do którego jedna dziewczyna się przytulała.Nasze spojrzenia się spotkały,zmierzył mój strój.Miałam krótkie spodenki(nie przepadałam nad spódniczkami,kiedy miałam się zabawić,bezpieczniejsze były spodenki),ulubione trampki i koszulę na ramiączkach,którą związałam w pasie,aby odkrywała mój brzuch.Z tej partii ciała byłam zadowolona,więc z chęcią ją pokazywałam.Rzuciłam mu ostatnie spojrzenie oceniając jego strój.Jeansy,które były opuszczone w kroku,biały podkoszulek i czerwoną kamizelkę,supry.Wyglądał bardzo dobrze,jego włosy jak zawsze były postawione i ten zadziorny uśmiech,który mu towarzyszył przez długi czas.Popatrzyłam w inny kąt.Tam natomiast populacja,która nie tańczyła zabierała się za zioło.Mieli nawet stolik.Zaśmiałam się w myślach.Co za idioci.Sączyłam swojego drinka.Wyrwał się z moich rozmyśleń pisk Mag,więc zwróciłam na nią swoją uwagę.W naszą stronę szedł Adam,który wpatrzył się w nią jak w obrazek.Może koledzy Cartera nie wszyscy są idiotami.Może coś między nimi zaiskrzyło.Przywitali się.Chłopak zwrócił na mnie uwagę.
-Adam-krzyknął.-Jesteś Caroline?
-Yep-powiedziałam.
Jednak trochę za cicho,muzyka mnie całkowicie uciszyła,więc kiwnęłam potwierdzająco głową.Wydaje się miły.
-Nie obrazisz się jak ją zabiorę?
Przysunął ją do siebie i podtrzymywał w pasie.Nie chciałam zostać tu sama,w końcu przyszła tu z nią,ale ona tego potrzebuje.Może on na nią zasługuje.
-Bierz ją-krzyknęłam.
Zaśmialiśmy się wspólnie i po chwili odeszli i zwrócili się na parkiet.
"No Caroline,zostałaś sama.Radź sobie sama."
Zamówiłam drinka i wypiłam szybko.Płyn zadział błyskawicznie,czułam się wyluzowana.
***
Połowa imprezy już za mną.Z nikim nie tańczyłam.Było kilka propozycji,ale nie spodobały mi się one.Sami palanci.Siedziałam w tym samym miejscu,w którym zostawiła mnie Mag.Wypiłam za dużo,ale i tak się nie podałam.Mam mocną głowę.Człowiek sam też może się zabawić.Przy kolejnej kolejce wyruszyłam w poszukiwanie łazienki.Kiedy wstałam,ugięły mi się kolana i przechyliłam się w bok.Zaśmiałam się,ale zyskałam równowagę.Weszłam po schodach na pierwsze piętro.Kilka ludzi krzątało się po korytarzu,pewnie w poszukiwaniu wolnego pokoju.Zaśmiałam się głośno.Przechodzący zwrócili na mnie uwagę i rzucili wrogie spojrzenie.
-Pierdolcie się-powiedziałam.
Zaśmiałam się ponownie.
"Ten tekst mi wyszedł.Piątka dla mnie."
Miałam bardzo dobry humor.Czułam się wolna.Pierwszy raz.Żadnych zakazów Logana i pouczeń.Wolna.Była wielka kolejna przy łazience,a moja potrzeba wzrastała.Oparłam się o ścianę.Kiedy już byłam moja kolej jakaś laska chciała wejść,popchnęłam ją na ścianę i syknęłam groźnie w jej stronę.Weszłam do pomieszczenia i zakluczyłam drzwi.Obejrzałam łazienkę,przypominała mi moją.Była wielka,z dużym lustrem.Załatwiłam się i ogarnęłam się w nim,pomalowałam usta czerwoną pomadką,bo nie było już po niej śladu.Wyszłam na korytarz,który jakimś cudem był pusty.Albo znaleźli pokój albo poszli tańczyć.Ruszyłam w stronę schodów,ale coś złapało mnie w pasie.Pisnęłam przestraszona.Usłyszałam głośny śmiech.Obróciłam się.Carter.Chłopak oparł mnie o ścianę i zagrodził rękoma,który były przy bokach mojej głowy.Musiałam podnieść delikatnie głowię,żeby ujrzeć całą jego twarz.To był błąd.Jego oczy mnie zaczarowały.Byłam w krainie czekolady.Jack uśmiechnął się zadziornie.
-Zrób zdjęcie-powiedział.
Obudziłam się.Starałam się jakoś wyjść z tego zaułka,ale nie mogłam.Jego ciało,stanowczo było za blisko.
-Przepuść mnie.
-Chce porozmawiać.
-Chce przejść!-podniosłam głos.
-Nie mam ochoty z tobą rozmawiać-dodałam.
-Jesteś kolejną dziwką!-krzyknął-Myślałem,że jesteś inna!
-Słucham?
-Głucha jesteś?
-Powtórz to-powiedziałam spokojnie.
-Jesteś kolejną dziwką!-wysyczał.
Uderzyłam go w twarz.Jego twarz zrobiła się cała czerwona,a oczy,w których przed chwilą utonęłam,zrobiły się ciemne.
-Nie masz prawa tak mnie nazywać!-krzyknęłam.
-Może jesteś siostrą Parkera,ale nie pozwalaj sobie,suko!
Nie bałam się go.Był idiotą.Wiedziałam,że jest jednym,wielkim niebezpieczeństwem.Co mój brat w nim widzi,że są przyjaciółmi?Chłopak podniósł dłoń.
-Co uderzysz mnie Carter?!No dawaj!-powiedziałam twardo.
Patrzyliśmy sobie w oczy.Jego ręka zatrzymała się.Byłam na maksa wściekła.Chłopak zamknął oczy i wziął głęboki wdech i wydech.Potem odszedł,a ja stałam oparta o ścianę i patrzyłam jak znika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz