-Boże nie mogłeś mnie wysłać na jakąś polankę z jednorożcami?-mruknęłam.
-Jednorożce nie istnieją.
Obróciłam się gwałtownie. Zobaczyłam mężczyznę w białych szatach, z przydługimi włosami i bosymi stopami. Skanowałam ponownie jego wygląd.
"Nie mówcie, że jestem w pieprzonym niebie."
-Jesteś-odpowiedział mężczyzna.
Chwyciłam się za głowę.
-Przeczytałeś moje myśli?-zapytałam.
Kiwnął potwierdzająco głową, potem pstryknął palcami i po chwili wokół nas znalazła się długa, zaokrąglona kanapa, z białym materiałem. Usiadł na jednej z nich spoglądając na mnie.
"O Chryste."
Spojrzał na mnie karcąco.
-Sorry.
Wzruszył ramionami i zaprosił mnie gestem dłoni abym usiadła obok niego. Zachwiałam się, ale gdy tylko wróciła moje równowaga i trzeźwe myślenie wykonałam polecenie. Usiadłam wygodnie na materacu, łapiąc dłońmi końce przedmiotu.
-Dlaczego tutaj jestem?-zapytałam po dłuższej ciszy.
Nie odpowiedział, jedynie spoglądał w dal, jakby widział tam coś interesującego.
-Pokażę ci coś dziecko-powiedział.
Dopiero teraz zwróciłam uwagę na jego barwę głosu, była melodyjna, miło było słyszeć każde wypowiedziane słowo z jego warg. Była jak muzyka dla moich uszu. Anielska melodia. Spojrzałam na niego pytająco, ale znowu pojawił się blask, które oślepił moje oczy. Zobaczyłam obraz jak idę do szkoły, potem pogrzeb mojej matki, na której płakałam przytulając się do Logana. Potem było spotkanie Jacka, moment gdy uświadomiłam sobie, że go kocham, gdy mnie porwano, przypomniałam sobie jak bardzo bolało mnie gdy Ian zadawał mi ból nożem, jak mnie wymęczał psychicznie. Następny obraz to był powrót mojego ojca i przyjazd Bianki. Spojrzałam na mężczyznę nie rozumiejąc przekazu, jednak ten pokazał dłonią abym dalej oglądała obrazy. Obraz, który się wyświetlił przedstawiał chwilę gdzie chłopak w kapturze mnie postrzelił, wszystko jakby się zatrzymało i leciało w zwolnionym tempie. Upadłam na ziemię, Jack obok mnie, przytrzymują moją ranę, był cały w mojej krwi, nie słyszałam głosu, ale widziałam jak krzyczał na cały głos, z jego ruchu warg mogłam wyśledzić przekleństwa, mnóstwo przekleństw oraz rady rzucane do mnie. Potem wyciągnął telefon z kieszeni, zobaczyłam nazwę numeru. Logan. Rozmawiał kilka minut, co chwila próbując nie pozwolić mi zamknąć oczy. Pocałował moje czoło i podniósł mnie. Biegł, mogłam przysiąść, że czułam jak podskakiwałam w jego ramionach. W szpitalu wszyscy zwrócili uwagę na naszą dwójkę. Jakaś pielęgniarka wezwała lekarza, położyli mnie na łóżku i prowadzili do sali operacyjnej. Jack złapał w ostatnim momencie moją dłoń mówiąc coś. Nie mogłam znieść, że nic nie słyszałam. Ciemnoskóra kobieta wstrzyknęła mi narkozę a potem szepnęła mi coś do ucha. Kiedy zasnęłam zaczęli operować. Potem pokazano mi obraz poczekalni szpitalnej. Był tam Jack, Logan, tata i Bianka. Bianka pocieszała mojego tatę głaskając jego ramię i mówiąc za pewne pocieszające słowa. Logan patrzył na przeciwko, na pustą ścianę. Zauważyłam łzy w kącikach oczu. Ostatnim czekającym był Jack, który oparł głowę o drzwi, które oddzielały poczekalnie od pokoju gdzie mnie operowano. Miał zamknięte oczy, zagryzał wargę. Jego dłonie wędrowały po szklanej części drzwi. Najgorsze co zobaczyłam to jego pojedynczą łzę, która pociekła po jego zaróżowionym poliku. A potem wszystko zgasło i znów zostałam ja i tajemniczy mężczyzna.
-Pokazałem ci twoje życie, zwłaszcza ostatnie momenty. Pokazałem to co straciłaś.
-Straciłam?-zapytałam głucho.
Próbowałam nie popłakać się, dusiłam w sobie łzy. Nie chciałam tego słyszeć, ale musiałam.
-Umierasz Caroline. Zostałaś postrzelona, lekarze cię nie wyleczą, ale...
-Ale?-zapytałam z nadzieją.
-Mogę cię przywrócić do życia.
Stanęłam na równe nogi. Patrząc wyczekująco na mężczyznę.
-Na co czekamy?-zapytałam.
-Posłuchaj, przemyśl to. Znów wrócisz do dawnego życia, do nie kończących się problemów. Może zostać tutaj, w niebie, spotkać się ze swoją matką, żyć wiecznie. To jest twój wybór. Tylko twój.
-Mama?-szepnęłam.
-Ona tu jest i czeka na ciebie.
-Mogę ją zobaczyć?-przerwałam mu.
Nie odezwał się, zobaczyłam małą zmarszczkę na jego idealnej twarzy. Chwila zastanowienia.
-Tylko na chwilę, proszę-dodałam.
Kiwnął głową, a potem zniknął. Kanapy zniknęły także. Znów była pustka. Objęłam się ramionami, czując chłód. Obejrzałam się wokół. Żadnego człowieka, nic.
-Caroline?
I wtedy usłyszałam jej głos, który rozerwał ciszę. Zobaczyłam ją. Jej długie, brązowe włosy, które opadały falami na jej plecy, jej oczy, które wydawały iskierki radości. Pobiegłam w jej stronę i rzuciłam się w jej ramiona, czując znajomy zapach jej perfum. Schowałam głowę w jej włosy, czując się jak mała dziewczynka. Objęła mnie mocno, zamykając nas w jednym, wielkim uścisku. Usłyszałam jej szloch a potem mój, które zakłóciły idealną ciszę. Spojrzałam na nią uśmiechając się nieśmiało. Nie mogłam uwierzyć, że ponownie ją widzę. Ponownie widzę jej dołki w policzkach i to jak niska jest.
-Powinnaś tam wrócić Caroline-odezwała się melodyjnie.
Zmarszczyłam brwi.
-Musisz wrócić do taty, Logana, osiągnąć swoje marzenia i nie możesz zostawić Jacka.
-Skąd wiesz?
-Obserwuje cię kochanie, cały czas jestem przy was-pogłaskała mój policzek.
-Ja nie wiem co mam robić mamo.
-Kochasz go Caroline, nie możesz go zostawić, on cie nie zostawił.
-Dobrze, wrócę.
Moje słowa utworzyły echo. Mama zniknęła ostatni raz uśmiechając się do mnie. A ja zemdlałam, wracając do głębokiej ciemności.
***
Obudziłam się z okropnym bólem głowy i klatki piersiowej. Obok mnie siedział Jack, który trzymał mnie za rękę, ale spał. Słyszałam jego równy oddech.
"Żyję, wróciłam."
Spojrzałam w sufit. Wszystko będzie w porządku. Zapomnimy o tym całym wydarzeniu, wyjedziemy gdziekolwiek i będziemy żyć długo i szczęśliwie, po to właśnie wróciłam, żeby ja i Jack mieli wspólną przyszłość, żebyśmy zaczęli od nowa. Wyjedziemy, daleko od tego syfu, który nas otacza.
____________________________________________________
nie wiem dlaczego zrobiłam z tego trochę melodramat,
ale myślę, że to chociaż rozkręci w jakiś sposób te opowiadanie.
Przepraszam, jeżeli nie spodziewaliście się czegoś takiego i jesteście zawiedzeni.
Ale zaczynam od nowa, więcej pracy przyłożę na to opowiadanie
i mam nadzieję, że już w wkrótce będziecie zadowoloni kolejnymi rozdziałami.
Trzymajcie kciuki:)
Ciekawe kto postrzelił Caroline?
OdpowiedzUsuńFajny rozdział i nie moge doczekać się kolejnego rozdziału :)
@daria_222
świetnie!
OdpowiedzUsuń@magda_nivanne