piątek, 21 lutego 2014

Rozdział 8 "Rocznica"

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Dzisiaj przypada rocznica śmierci mojej mamy.Postanowiłam nigdzie nie wychodzić,tylko na cmentarz.Logan miał jednak inne plany,nie było go od rana.A tata pewnie w domu także się nie pojawi,więc jestem sama.Kiedy się ubrałam i zjadłam śniadanie,usiadłam na kanapie w salonie i wyciągnęłam albumy.Wszędzie była mama.Tata miał bzika na robieniu zdjęć w każdej chwili naszego życia.
Pierwsze kroki-zdjęcie.
Urodziny-zdjęcie.
Pierwszy ząb-zdjęcie.
I tak w kółko i w kółko.Mama był piękną kobietą,zawsze uśmiechniętą,pamiętam jej długie,ciemne włosy,którymi bawiłam się albo jej głos,który mnie wołał,budził,usypiał.Zawsze śpiewała mi piosenkę do spania.Rozpoczęłam nucenie jej pod nosem.Bałam się burzy,a ta melodia odprężała mnie.Była świetną kucharką,rannym ptaszkiem.Na każdym kroku rodzice ukazywali sobie uczucia.Krótkie pocałunki,a wtedy ja z Loganem mówiliśmy "ble".Zaśmiałam się.Byłam moją matką,ale i przyjaciółką,której zawsze mogłam się wygadać,zwłaszcza gdy miałam problemy w szkole,a w okresie dojrzewania było och pełno.Wygłupialiśmy się,płakałyśmy razem.Jej piękne oczy,które po niej odziedziczyłam,potrafiły dostrzec najmniejsze kłamstwo.Pozwalała na mnóstwo rzeczy.Gdy skończyłam 10 lat,pozwalała mi samodzielnie wychodzić z Mag.Co do Logana często była krytyczna.To ojciec się nad nim litował.Nie poczułam nawet kiedy poleciały mi łzy.Na zdjęcia leciały kropelki cieczy.Pozwoliłam im polecieć,dzięki temu mój ból zelżał.Przypomniałam sobie,jak się cięłam,po wypadku.Nigdy tego nie powtórzę.To był błąd,który mnie pochłonął i uzależnił i tylko kiedy się krzywiłam,mój ból psychiczny odwoływał razem z krwią.Raz trafiłam do szpitala.Wtedy Logan się dowiedział i mi pomógł z tego wyjść.Tata wykazał lekkie zainteresowanie,ale gdy mi się polepszyło,odpuścił sobie.Gdy mama żyła było inaczej.Ten dom tętnił życiem,a teraz?Pusto.Cicho.
***
Na cmentarzu powoli przechadzałam sie pomiędzy nagrobkami.Czytałam znane mi nazwiska.Kiedy doszłam do mamy,szybko ogarnęłam kwiaty,podpaliłam znicze,wcześniej zmieniając wkłady.Usiadłam na ławce i spojrzałam na tablicę,datę śmierci.To ja mogłam umrzeć.Ale Bóg ją zabrał.Dlaczego?Nie wierzę w Boga.Wierzę,że sworzył ten chory świat,ale nie ingeruje w sprawy ludzi.
Zostałam na cmentarzu aż do wieczora.
***
Gdy wróciłam do domu,zaszłam do kuchni,ugotowałam sobie kisiel.Drzwi frontowe trzasnęły.Zajrzałam do korytarza i zobaczyłam...Boże.Logan.Krew.
-Co się do cholery dzieje?!-krzyknęłam.
_________________________________________________________________________________
przepraszam,że takie krótkie.
przepraszam za błędy.
WIDZIELIŚCIE ILE JEST WYŚWIETLEŃ? O JEJU ...

3 komentarze:

  1. njdzsdsh <3
    ciekawe co dalej <3
    @S_Wag_

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie przeczytałam wszystkie rozdziały <3 trafiłam na tego bloga przez komentarz, który zostawiłaś na blogu " cabin 13 " xd Podoba mi się tematyka bloga ^^ Co do rozdziału to bardzo fajny <3 Szkoda mi Cat ;C
    Ami ♥
    this-is-my-life-brooklyn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń