poniedziałek, 17 lutego 2014

Rozdział 7 "Para"

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Rano biegaliśmy razem z Jackiem.Mogę powiedzieć,że wczorajsza impreza,była najlepszą,na której byłam.Tańczyłam,piłam.Spędziłam ten czas razem z nimi i nie żałuję.Czasami Mag z Adamem do nas podchodzili,ale zazwyczaj gdzieś znikali.Pełno dziewczyn łaziło na chłopakami,ale oni je olewali.Było zabawnie.Jeden z ich kolegów Viktor opowiadał kawały.Biegliśmy już spory kawałek.Cały czas rozmawialiśmy i śmialiśmy się.
-Dzisiaj jest wyścig,idziesz?
-Tak,trzeba ogarnąć Adama,czy ulepszył ci samochód.
Zaczęłam ciężko dyszeć,a oni się zaśmiali.Rzuciłam im lodowate spojrzenie.Zatrzymaliśmy się jak zawsze w parku i rozciągaliśmy się.Przy skłonach Jack znowu zabrał głos,ale tym razem zwrócił się do mnie.
-Idziesz?
-Nigdzie nie idziesz,to jest niebezpieczne-zaczął swoją gadkę o niebezpieczeństwie Logan.
-Idę-przerwałam mu.
-Nie idziesz.
Zaprzestaliśmy ćwiczenia.
-Spokojnie,bro.Zaopiekuje się nią.
Carter przyciągnął mnie do siebie i uśmiechnął się do kumpla.Na imprezie obaj byli strasznie opiekuńczy.Nawet kiedy byli już mocno pijani.Odciągali chłopaków ode mnie.Jack nawet jednego uderzył.
***
-Jack Carter-
Odprowadziłem diabelskie rodzeństwo i pobiegłem do swojego domu.Nie miałem daleko.Otworzyłem drzwi i kiedy ściągałem buty,do moich nozdrzy dopadł zapach obiadu.Poszedłem do kuchni i ucałowałem mamę w policzek.Miałem wielki szacunek do mojej mamy.Wychowała mnie sama,w młodym wieku i zapewniła mi tyle dobrego.Zawsze miałem wszystko.Cokolwiek chciałem.Jest niską brunetką,z zielonymi oczami,nie malowała się,ale i tak wyglądała pięknie.Była ona zawsze pogodną kobietą.Uśmiech nie schodził jej z twarzy.Miałem to po niej.Lubiłem się uśmiechać,nawet gdy nie pasowało to do sytuacji.
-Głodny?
-Tylko wezmę prysznic.
***
Był tłok.Ludzie kręcili się wokół zawodników.Parker i Kroller zaglądali do maski mojego samochodu.Sprawdzali czy wszystko jest okej.Sprzeczali się cały czas.Nie zwracałem jednak uwagi o co chodzi,przyglądałem się Caroline,która kłóciła się z Margaret.Blondynka była wyższa,ale to Cat górowała.Na początku wydała się znudzona,ale potem była wściekła.Tak jak się z nią kłóciłem.Jej przyjaciółka coś krzyknęła i odeszła.Natomiast brunetka przejechała ręką po włosach i zagryzła dolną wargę.Chciała ruszyć za nią,ale chłopak ją zatrzymał.Rozmawiali.
-Carter!Obudź się-zawołał Logan.
-Pilnuję twoją siostrę.
-Czy on gada z Ianem?-zapytał Adam.
Przy jego boku pojawiła się Mag.
-Co?!-krzyknął jej brat.
-Pójdę po nią-zatrzymałem go.
Podszedłem pewnie do nich,ale złapałem Cat od tyłu.Jeśli zagramy parę,odwali się.
-Szukałem cię skarbie-powiedziałem do jej ucha,ale tak,że Ian tez usłyszał.
Dziewczyna zadrżała.Uśmiechnęła się jednak i przytuliła do mojego prawego boku.Załapała.
-Rozmawiałam z...Jak masz na imię?-zapytała słodko.
-Ian-mruknął.
-Zaraz rozpocznie się wyścig-powiedziałem.
-Na razie...
-Ian-warknął.
Odeszliśmy przytuleni do siebie,dopiero przy samochodzie oderwaliśmy się od siebie.
-Dziękuję,nie dał by mi spokoju.
-Uważaj,on jest niebezpieczny-powiedział Logan i przytulił ją.
-E! Bro.To moja dziewczyna.
-To nie było na serio-mruknęła Cat.
-To moja siostra,odwal się-krzyknął Parker.
Dziewczyna wywróciła oczami,a my zaczęliśmy się dla zabawy bić,śmiejąc się cały czas.Wygrałem.Obie przyjaciółki zdążyły się pogodzić,kiedy my odgrywaliśmy walkę.Usłyszałem głos prowadzącego,Toma,która wołał wszystkich na linię startu.Chłopacy życzyli mi powodzenia.Rzuciłem spojrzenie na Caroline,która powiedziała bezgłośnie "wygrasz".Uśmiechnąłem się zadziornie i puściłem jej oczko.Usiadłem w samochodzie i kiedy usłyszałem "START" ruszyłem jak najszybciej.
________________________________________________________________________
Już jest ok.1300 wyświetleń,niesamowite,dziękuję serdecznie:)
przepraszam za błędy.


2 komentarze: