wtorek, 27 maja 2014

Rozdział 2 "Brawo,Carter,popisałeś się."

CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
W końcu,oczekiwany nowy rozdział.Mam dla was niespodziankę.
Następny rozdział będzie:1 czerwca
przepraszam za błędy.
-Jack Carter-
Już o godzinie 5 usłyszałem głośne hałasy.Byłem wściekły,bo te dziwne dźwięki nie dawały mi spać.Miałem ochotę wstać i dać im nauczkę,za obudzenie mnie,ale nie mogłem.Rana niesamowicie mnie bolała,więc z moich planów nici.Po godzinie dałem sobie spokój z zaśnięciem.Jęknąłem pod nosem i przeczesałem palcami włosy,jak to miałem zwyczaju.Do pokoju weszła niska brunetka,która zajmowała się moim pokojem.Uśmiechnęła się do mnie delikatnie,zignorowałem to jak zawsze.Czemu?Po pierwsze nie miałem humoru,bo się nie wyspałem,a po drugie...Nigdy tego nie robiłem.Taki charakter.Sprzątnęła na mojej szafce i po prostu wyszła,życząc miłego dnia.Zostałem sam,znowu.Zamknąłem oczy i spróbowałem ponownie zasnąć,ale hałasy jakby były jeszcze głośniejsze niż wcześniej.Warknąłem pod nosem,sfrustrowany całą tą sytuacją.Nie wygodną sytuacją dla mnie.
-Dzień dobry panie Carterze.
Wszędzie mógłbym rozpoznać ten pedalski głosik.Mój,już stary,doktor wszedł dumnie do pomieszczenia,w swoim białym szlafroczku.Spojrzałem na niego lodowato,ale ten dalej się uśmiechał głupkowato.Nienawidziłem tego uśmieszku.Doprowadzał mnie do białej gorączki.Co go niby tak cały czas cieszy?
-Widzę,że czujesz się lepiej.
"Błagam.Czuję się gorzej niż wcześniej."
Zapisał coś w karcie i znowu się odezwał.
-Jutro cię wypiszemy.
Dzięki bogu!
***
Do pokoju wszedł mój bro,Parker.Także uśmiechnięty jak wcześniejszy gość.Miałem ochotę już mu coś powiedzieć,ale pod pachą trzymał jakieś pudełko z jedzeniem.Wszystko jedno co to,ale te żarcie tutaj jest okropne,wszystko wyrzucam.Rzuciłem się na pudełko,gdzie znalazła sie zupa mojej mamy.Moja ulubiona.
-Jak się czujesz bro?
-Jutro mam wypis-mruknąłem.
-To świetnie.
-Gdzie się wybierasz?
Spojrzałem na jego elegancie ciuchy.To znaczyło tylko jedno.Impreza.Oni się bawią,a ja tu gniję.To nie fair.
-Mam spotkanie,a potem idziemy załatwić Słonia.
-Znowu zalega?-zapytałem.
-Teraz go już zabijemy,mamy tajną broń.
Zaśmiałem się,pomiędzy kolejnymi łyżkami zupy.
-Nie mogę się pojawić,muszę być grzeczny.
-Jest ktoś lepszy...
Zawiesił się.Coś tu nie pasuje?Po jego twarzy widać zdenerwowanie i zmieszanie.
-Kto to?
Zawahał się.
-Cat-szepnął niezrozumiale.
Jednak usłyszałem to i wpadłem w złość.
-Co?!-wykrzyknąłem.
-Słuchaj Jack...
-Jak mogłeś jej na to pozwolić?!
-Co tu się dzieje?-usłyszałem znajomy,kobiecy głos.
Spojrzałem w stronę drzwi i ujrzałem ją.Była piękniejsza niż zawsze,ale może to te światło?Albo wariuje w tym szpitalu.Odkryłem białą kołdrę,zresztą wszystko tutaj było białe.Powoli wstałem z łóżka,trzymając się za brzuch,aby nie podrażnić rany.Podszedłem do dziewczyny i rzuciłem nią o ścianę.Jęknęła z bólu.Rzuciłem się na nią i oparłem się o ścianę,rękoma.Zapanowała nade mną furia.Logan próbował mnie do niej odciągnąć,ale nie dawał rady.Spojrzałem na nią wściekłym wzrokiem.
-Dlaczego kurwa jesteś w naszym gangu?!
-Co?
Pokazałem jej Logana.Rzuciła mu wściekłe spojrzenie.
-Nie powinno cię to obchodzić.
-Co ty kurwa odpierdalasz,hm?
-Jestem dobra.
Stanęła pewnie z podniesioną głową.
-To jest niebezpieczne.Masz tam nie iść!
-Nie będziesz mi rozkazywać!-warknęła.
Zmrużyłem oczy.Popchnęła mnie i uciekła.
-Cat!-krzyknąłem wołając ją.
Oparłem się o ścianę.Wystraszona pielęgniarka pobiegła do mnie i kazała się położyć.Pomogła mi położyć się ponownie na łóżku.Zauważyłem,że rana zaczęła krwawić.Kurwa.Syknąłem z bólu.Wezwano lekarza.Spojrzałem na Logana.
-Brawo,Carter,popisałeś się.
Uderzyłem w szafkę,wszystko się rozsypało.Pielęgniarka zaczęła nerwowo sprzątać podłogę.Zszyli mi ranę i doktor zakazał mi się ruszać.Co ja zrobiłem...?Muszę to naprawić.

4 komentarze:

  1. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział ;) Jack trochę spieprzył sprawę ale zapewne się między nimi wszystko ułoży tak jak dawniej ;)
    @daria_222

    OdpowiedzUsuń
  2. rozumiem, wkurzyl sie, bo nie chcecjej narazac na niebezpieczenstwo, ake czemu to potraktowal tak brutalnie? nie rozumiem tego.
    Rozdzial jak zawsze swietny, tylko troche krotki. Ale i tak ciesze sie ze go wstawilas. Juz nie moge doczekac sie 1czerwca, taki mily prezent na dzien dziecka. Zycze wenny i do nastepnego ;*

    OdpowiedzUsuń