CZYTASZ=KOMENTUJESZ!=WAŻNA NOTKA!
Nowa część już jest,nie zrozumcie mnie źle,ja chce pisać te opowiadanie,ale akacja z tymi komentarzami to jest dla mnie znak,że jednak ktoś to czyta,bo jest mało komentarzy,chciałabym,żeby było ich więcej,może jakieś pomysły z waszej strony,albo powiedzieć co powinnam zmienić w moim pisaniu.Te komentarze bardzo mi pomagają.:)Więc bardzo proszę o komentarze.Ten PROLOG rozpoczyna drugą część opowiadania "Niebezpieczeństwo",myślę że pomoże wam to zrozumieć,co się działo po wypadku Jacka.
Następny rozdział wstawię :
1 MAJA
Miłego czytania!<3
8 miesięcy później
Było ciemno,jedynie kilka świateł oświetlało wielkie miasto.Wypuściłam swobodnie dym i zaciągnęłam się ponownie papierosem,a raczej został z niego tylko pet,wyrzuciłam go.Miałam jeszcze z całą paczkę,ale zdecydowałam zostawić je na późniejszy,samotny czas.Nie miałam ochoty schodzić z największej wieży w Miami,mogłam zobaczyć całe miasto.Plaża z stąd wyglądała tak niesamowicie,a dodawało mu urody ogromne fale.Nie pocieszył mnie jednak ten widok.Teraz było to dla mnie nic.Kiedyś,na pewno zachwycałabym się tym i może zrobiła zdjęcie.Otulał mnie ciepły wiatr.W końcu rozpoczęły się wakacje.Wyciągnęłam wódkę z torebki i wypiłam zawartość.Kolejna trucizna,ale uspokaja.Co u mnie?Dołączyłam do gangu brata.Nikt nie mógł mi podskoczyć,byliśmy najniebezpieczniejszym zespołem.Zawsze trzymałam przy sobie broń,i malunki nożyk.Logan pomógł mi za klimatyzować się.Jego lekcje bardzo mi pomogły,czułam się o wiele pewniejsza siebie.Załatwiliśmy Michaela,przez którego Jack gnije w szpitalu,w śpiączce.Umówiłam się z Paulą,mama chłopaka,że będę u niego rano i w popołudnie,aby ta mogła iść do pracy.Ona jednak była wieczorami.Nie wracałam do domu przespać się albo coś zjeść,szliśmy z chłopakami "załatwiać sprawy".Nie obchodziły nas imprezy.Nie było na to czasu.Jednak dzisiaj mam wolne i dlatego siedzę tutaj.To była moja odskocznia,widywałam to praktycznie co drugi dzień.Polubiłam moją "pracę",która spisywała się w zablokowaniu myśli.Margaret błagała mnie abym z tym skończyłam,że grozi mi niebezpieczeństwie,ale ona mnie nie rozumiała.Miała Adama,a osoba,która kocham leżała nieruchomo na łóżku,w szpitalu.Dużo osób jednak myślało,że jesteśmy razem.Przez naszą zabawę w parę.Spojrzałam w dół.Było tutaj chyba z 30 pięter,ale mogłam zauważyć mniej więcej co się dzieję na ulicach.Nastolatki,które idą na imprezę.Zakochane pary chodzące po plaży.Kilka samochodów.Pijani ludzie.Było już grubo po północy.Zebrałam swoje rzeczy i zeszłam po schodach na ciemną ulicę.Szłam powoli,nigdzie mi się nie spieszyło.Kaptur na głowie odgradzał mnie od reszty świata.Ktoś zaczął mnie wołać z daleka.Zignorowałam to i nie przerywałam marszu.Widziałam już zarys domu.Przyspieszyłam,ale dalej słyszałam głośne kroki za sobą.Czy on chce umrzeć?Moje nastawienie do ludzi zmieniło się,zrobiłam się twarda.Obróciłam się gwałtownie.Chłopak o mało się nie wywalił na zimni chodnik.Obejrzałam go.Był w moim wieku,może trochę starszy.Ciemny blondyn z zielonymi oczami.Gdyby nie rozszerzone źrenice i ten pusty wzrok to byłyby ładne.-Ładna-powiedział z zachrypniętym głosem.
Nie przypominał on w ogóle głosu Jacka.Wzdrygnęłam się.
-Ale nie twoja-mruknęłam.
Zrobił krok do przodu,wyciągnęłam broń.Chłopak podniósł przestraszony ręce do góry.
-Nie zabijaj mnie.
Uklęknął.Westchnęłam.
-Wypierdalaj.
Schowałam broń i obróciłam się od niego.Ruszyłam w stronę domu.Weszłam po cichu i wzięłam wodę z kuchni.Usiadłam na fotelu,w salonie obok chłopaków,który opracowywali plan na jutro.To także była ich odskocznia.Zapominali o Jacku,nie rozmawialiśmy o nim.Byli zbyt skupieni na robocie,nikt nie mógł popełnić błędy,bo byśmy wszyscy razem polegli.Wszyscy za jednego.Omawiali napad na mężczyznę,który miał pseudonim Słoń.Odgrywałam najważniejszą rolę.Zawsze tak było.Mam go zwabić do pokoju,przez swój czar osobisty,a oni zakończą to.Wisi im kasę za prochy i to od bardzo dawna.Tak,sprzedajemy narkotyki.Sama kiedyś próbowałam.
-Oznaczymy pokój.
Kiwnęłam głową,na znak,że słyszałam.Mieliśmy wejść na imprezę w jego własnym domu.Każdy szczegół był opracowany.Poszłam do siebie w poszukiwaniu stroju na jutro.Musiało to być coś seksownego,ale nie mogę wyglądać jak te wszystkie dziwki.Musiałam zwrócić uwagę.Rzuciłam moją zdobycz na łóżko.Kiedy chciałam poszukać dodatków,mój telefon za wibrował.Spojrzałam na wyświetlacz.Zmarszczyłam czoło.Rzadko do mnie dzwoniła mama Jacka.Kiedy miała się spóźnić na "zmianę",albo gdy były oznaki pobudki,które i tak kończyły się niepowodzeniem.Byłyśmy ze sobą bardzo zżyte.Odebrałam szybko połączenie.Usłyszałam jej szloch.
-Co się dzieję?-zapytałam zdenerwowana.
-Obudził się Cat.Lekarze go badają.
Super !! nie mogę sie doczekać następnego :)
OdpowiedzUsuńGenialny prolog ;) czekam na pierwszy rozdział drugiej części ;) Weny życzę
OdpowiedzUsuń@daria_222
JEJU JEJU JEJU GENIALNE czekam na więcej normalnie nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów opowiadania bo naprawdę świetnie piszesz <3333
OdpowiedzUsuńczekam! :> Cat się bardzo zmieniła :( no to do 1 maja <3 ;*
OdpowiedzUsuńŚwietny naprawdę <3 Nie wiem co się dzieje z Cat ;/ Czekam na nn x
OdpowiedzUsuńKocham <3
OdpowiedzUsuńZła Cat *.*
Pozdrawiam i czekam do maja ;*
*,* brak slow, zeby opisac co mysle na temat tego rozdzialu, moge jedynie powiedziec, ze jestes niesamowita
OdpowiedzUsuń*____________*
OdpowiedzUsuńAaaaaaaaaa. Meega. Wgl całe opowiadanie jest genialne. <33
OdpowiedzUsuńPzdr ;)))
<33333333
OdpowiedzUsuń