poniedziałek, 31 marca 2014

Rozdział 14 "Dlaczego to zrobiłeś?"

CZYTASZ =KOMNETUJESZ
Dziękuję za komentarze,pod wcześniejszym rozdziałem,one wiele dla mnie znaczą:)
przepraszam za błędy
NASTĘPNY ROZDZIAŁ:
5 KWIETNIA:)
-Caroline Parker-
Minęło sporo czasu od mojego porwania,moja ochrona zdwoiła swoją liczbę.Jack pojawiał się wszędzie ze mną,tylko w szkole byłam uwolniona od jego wzroku.Margaret dowiedziała się całej prawdy,w końcu ona i Adam to już poważny związek.Nie miałyśmy już przed sobą sekretów,no może jeden,ale tego nie byłam pewna.Jeszcze nie czas na powiedzenie tego.Już jutro rozpoczyna się rok szkolny,tata nadal nie wrócił.Podobno ma o wiele lepszą pracę oraz kogoś poznał."Niesamowita osoba,polubisz ją"-cytując jego słowa.Ma przyjechać w wakacje,ponieważ będzie miał urlop.Wiadomo,że jest to kobieta,powiedział "ona".Mam nadzieję,że jest szczęśliwy,to się liczy.
***
Następnego dnia,kiedy tylko wyszłam ze szkoły rozmawiając z Mag,zauważyłam Jacka,opierającego się o swoje czarne Audi.Był ubrany w ciemne dżinsy,biały podkoszulek,skórzaną,ciemną kurtkę,a na nosie okulary.Jego włosy jak zawsze postawione z przodu,na żel.Podeszłyśmy do niego.Szkoła wymęczyła mnie,każdemu mówiłam,że wyjechałam na wakacje do New Yorku.
-Co tu robisz?-zapytałam zasłaniając ręką oczy.
-Porywam cię-złapał mnie za talię i przysunął do siebie.
Byłam przyzwyczajona do takich odruchów.Byliśmy ze sobą blisko.Czasem ta bliskość mnie przerażała.Spojrzałam pytająco na Mag.
-Jedź,zadzwonię po Adama-uśmiechnęła się.
Pożegnałam się z nią buziakiem w policzek i wsiadłam do samochodu,razem z chłopakiem.Zapięłam pasy i spojrzałam na kierowcę.
-Gdzie jedziemy?
-Chce ci coś pokazać-uśmiechnął się łobuzersko.
Po kilku minutach wjechaliśmy do lasu.Skrzywiłam się,mimowolnie.Las kojarzył mi się z moim porwaniem.Do teraz rany się zagajają.Jednak mam pamiątkę od Iana.Długa kreska na udzie.Zatrzymaliśmy się przed jakimś budynkiem.Wysiedliśmy i ruszyliśmy za opuszczone miejsce.Znajdowała się tam mała łąka z widokiem na Miami.Otworzyłam szeroko oczy.
-Tu jest pięknie-szepnęłam.
Zauważyłam ławkę i usiadłam na niej,nie przerywając oglądania widoków.Zaczarowałam się.Wyobraziłam sobie kiedy jest ciemno i tylko blask księżyca oświetla panoramę miasta.Wyglądało to niesamowicie,ale chciałabym zobaczyć to na żywo.Jack usiadł obok mnie i zdjął okulary.
-Znalazłem to jak cię szukaliśmy.
-Chociaż są korzyści z mojego porwania.
-Nie mówi tak-westchnął.
-Nawet nie wiesz co przeżywałam przez ten pieprzony miesiąc,próbowałam się ratować,ale oni zawsze mnie łapali.Czekałam jak idiotka na ratunek,a potem straciłam nadzieję.
-Nie nie moja winna,że zawsze się awanturujesz,robisz problemy.Szukałem cię,nie spałem,ledwo żyłem.A ty mi tu kurwa mówisz,że nic nie robiłem?!-wykrzyczał.
I spokojny nastrój minął.
-Torturował mnie!To jest kurwa wasza winna,jakbyście nie byli w gangu,nic by mi się nie stało!
Rozpłakałam się,wszystkie wspomnienia powróciły.Starałam się zamazać je,ukryć w najdalszym zakamarku mojego mózgu,ale ta rozmowa,która zamieniła się w kolejną kłótnię,przypomniała mi.Chłopak wstał.
-Więc to,że cię ratowaliśmy to dla ciebie nic nie znaczy?!
Jego oczy pociemniały,przybrały kolor węgla.Wstałam i ruszyłam w stronę samochodu.Miałam dość.Przy samochodzie chłopak dogonił,złapał za dłoń i obrócił w jego stronę,zamknął drzwi,które zdążyłam otworzyć i przygwoździł mnie do samochodu.
-Jeszcze nie skończyłem.Zawsze to robisz,rozpoczynasz kłótnię,a kiedy wiesz,że nie masz racji uciekasz,jak tchórz.Tak samo było wtedy!
Czułam,że zaraz mnie uderzy,że poniesie go.Cały się trząsł.Zamknęłam oczy,gotowa na ból.Nikt nas się nie odzywał.Słychać było nasze nie równe oddechy.Byliśmy zbyt blisko siebie,czułam jego bijące ciepło,jego zapach,silna woda kolońska,która drażniła moje nozdrza.Czekałam.Nic się nie wydarzyło.Nie czułam żadnego bólu.Wstrzymałam oddech kiedy Jack dotknął moje policzka,nie uderzył mnie,i chyba nie zamierzał,bo ocierał moje łzy.Otworzyłam oczy.Popełniłam błąd,ponieważ utonęłam w jego oczach,kraina czekolady.Mój oddech przyspieszył.Przybliżył się do mnie,jeszcze bardziej,jeśli w ogóle to możliwe.Moje nogi ugięły się pod jego spojrzeniem,a potem mnie pocałował w usta.Zamknęłam oczy.To wydało się mi takie zakazane.Przerwał pocałunek i odsunął się,dotknęłam dłonią moich ust.
-Dlaczego to zrobiłeś?-zapytałam,dalej zaskoczona takim obrotem spraw.
Jack natomiast zignorował moje pytanie i wsiadł do samochodu.Byłam wściekła.Usiadłam na fotelu pasażera i zapięłam pasy.Było cicho,nikt z nas się nie odzywał.Radio jak zawsze milczało.Popatrzyłam na okno,mijały mi przed oczami,po kolei drzewa.Wolałam jednak nie przerywać oglądania,żeby nie spojrzeć na chłopaka.Pocałował mnie.Nadal w to nie wierzę.Samochód zatrzymał się gwałtownie i gdyby nie pasy,pewnie leżałabym na przedniej szybie.
-Cholera-mruknął Jack.
-Co się stało?-zapytałam.
Wyszedł z samochodu znowu ignorując moje pytanie.Uduszę go!
-Przesiądź się,będziesz wciskać gaz,a ja popcham samochód-rozkazał.-Wcześniej nie było tego cholernego błota-dodał,ale już sam do siebie.
Chociaż się odezwał.Chciałam zarzucić jakąś ripostą,ale posłusznie się przesiadłam.Natomiast chłopak stanął za samochodem,delikatnie wciskałam gaz,ale to nic nie dawało.Za którymś razem przycisnęłam mocniej.Samochód ruszył do przodu,usłyszałam z tyłu mnóstwo przekleństw.Spojrzałam w boczne lusterko i zobaczyłam go całego w błocie.Wyszłam z pojazdu i zaśmiałam się,łapiąc za brzuch.Całkowicie poprawiło mi to humor.
-O mój boże-wydusiłam przez śmiech.
Posłał mi lodowate spojrzenie,a po chwili uśmiechnął się złowrogo.Przestałam się śmiać i spojrzałam na niego ze strachem.Rozpoczęłam ucieczkę przed Jackiem,który gonił mnie wokół samochodu,kilkakrotnie o mały włos nie wpadłam do kałuży błota.Stanęłam tracąc prześladowce z oczu.Obejrzałam się,ale nigdzie go nie widziałam.Poczułam parę rąk na mojej talii.Podskoczyłam ze strachu.
-Mam cię-wyszeptał w moje ucho,zachrypniętym,seksownym głosem.
Jego zapach po raz kolejny tego dnia dopadł moje nozdrza.Zaśmiałam się.
-Proszę,nie rób tego.
-O nie,nie podaruję ci tego-szepnął.
Puścił mnie i błoto,które podniósł w dłoniach,wtarł w moje ciało.Moje włosy jak i twarz także ucierpiały.Moje błoto natomiast wtarłam mu we włosy,wiedziałam,że się wścieknie.I tak się stało,ale nadal między nami panowała miła atmosfera.Zapomnieliśmy o pocałunku w tamtej chwili,ale tego żadne z nas,na pewno nie zapomni.

6 komentarzy:

  1. Rozdział genialny ;) haha końcówka mi się najbardziej spodobała :P Podobna scena była w filmie Ostatnia Piosenka :)
    @daria_222

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham. <3<3<3
    Kiss *-*
    Czekam na następny.
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. jeeeeeeeeeeejkuuuuuuuuuuuu świetny <3 pocałował ją gdfszfgbngfdsgd
    czekam na następny!:)
    @ilysm_jb_smg

    OdpowiedzUsuń
  4. jeej w koncu ja pocalowal ^^ i ta ostatnia scena z blotem megaa, juz nie moge doczekac sie co bedzie w nn rozdziale<33

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetnie piszesz.
    Życzę dużo weny kochana <3


    ( http://forbidden-crystal.blogspot.com/ )

    OdpowiedzUsuń