CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Ten rozdział,jest co prawda krótki,ale myślę,że wam się spodoba.Proszę was o komentowanie.Ostatnio pojawiło się dużo komentarzy,jestem szczęśliwa.
Chcesz być informowany,wystarczy przy komentarzu napisać nick do twittera:)
Następny rozdział 1 kwietnia!
_________________________________________________________________________________
-Jack Carter-
Szukaliśmy ją przez cały miesiąc,próbowaliśmy namierzyć telefon,który do mnie napisał.Cała nasza ekipa w ogóle nie spała,w parach przeglądaliśmy teren,kryjówki.Kilka dni temu zaczęliśmy dostawać wiadomości,ale gdy chcieliśmy namierzyć telefon,sygnał znikał.Logan cały czas był w rozsypce,zresztą jak każdy z nas.To przez nas jest w tym gównie.Na szczęście ich tata wyjechał,więc mieliśmy czas,a gdy dzwonił zbywaliśmy go teksami:"Poszła do sklepu","Jest w szkole","Jest na zakupach".Wierzył za każdym razem,nie wiedział,że jego jedyna córka została porwana i może zostać zabita.W końcu udało nam się i namierzyliśmy ich,ale zdecydowaliśmy poczekać aby nie zmienili miejsca.Graliśmy na czasie,ale to był doskonały plan.Przez noc omawialiśmy go.Był perfekcyjny.
***
Następnego dnia wszyscy staliśmy w cieniu drzew,koło magazynu.Słyszeliśmy co chwilę jakieś dźwięki,na szczęście nie był to jej krzyk.Koło budynki stało kilka samochodów.-Prawdopodobnie jest ich z 20-wyliczył Adam.
-Poczekajmy chwilę,może kilka pojedzie-zaproponowałem.
Po godzinie,prawie połowa wyszła i wyjechali z lasu.
-Gotowi?-zapytałem.
-Bierz Cat,a my zajmiemy się resztą-rozporządził Logan.
Ruszyliśmy powoli do budynku,kiedy zbliżaliśmy się do drzwi usłyszeliśmy głośny śmiech.Wyważyliśmy drzwi i...
-Carolinie Parker-
Przez pierwsze dni byłam przywiązana do krzesła,dawali mi trochę żywności i wody.Próbowałam się wydostać przez okno,ale za każdym razem łapali mnie.Potem spróbowałam przez korytarz,kiedy większość z nich wyjeżdżało z tego pustkowia.Walczyłam,ale w efekcie końcowym,to ja zostałam poturbowana.Po wielu ucieczkach związali mi prawą dłoń łańcuchem do ściany,w koncie.Jako karę nie dawali mi jedzenia,przez co brakło mi sił na jakiekolwiek ucieczki.Miałam nadzieję,że uratuje mnie Jack albo Logan.Regularnie byłam bita,wyzywana,pluta itp.Liczyłam dni,ale w pewnym momencie pogubiłam się.Nie wiedziałam kiedy jest noc,czy dzień,przez przybite deskami okno.Było cholernie ciemno i śmierdziało.Po czasie przyzwyczaiłam się.Czasem pozwoliłam sobie zasnąć na kilka minut,ulżyć sobie,ale bałam się.Lęk sprawiał,że nie potrafiłam myśleć.W głowie siedziały mi sceny,kiedy Ian mnie torturował.
***
Drzwi otworzyły się,trzaskając o ścianę i na pewno zostawiając tam ślad klamki.Światło oślepiło mnie i wolną ręką zakryłam oczy.Wiedziałam co mnie czeka.Czas na tortury.-Twój ukochany się spóźnia,hm?
Zawsze mówił to samo,na wejściu.Myślał,że Jack i ja jesteśmy razem.Nie miałam siły nawet mu wytłumaczyć,że nic między nami nie ma.Skuliłam się.
-Królewicz cię zostawił.
Zaśmiałam się cicho.
-Koń mu uciekł-powiedziałam z zachrypniętym głosem.
-Masz jeszcze siłę na głupie odzywki,suko?
Złapał mnie za gardło i podniósł nad sobą.Zamknęłam oczy.Nie mogłam oddychać.Jeśli chce mnie zabić,to niech to zrobi.Chce umrzeć.Zrzucił mnie,opadłam z głośnym trzaskiem na ziemię.Kucnął nade mną i wyciągnął scyzoryk.
-Od dziś zabawimy się w coś innego,kochanie.
Wyszarpnął moją nogę i uśmiechnął się złowrogo.Dotknął moje udo,zimnym metalem,który sprawił,że zadrżałam i przeciął moją skórę.Krzyknęłam.
-Jack Carter-
Usłyszałem jej krzyk i pobiegłem do ciemnego pomieszczenia,gdzie związana łańcuchem była Cat,a nad nią kucał Ian i ciął,scyzorykiem jej udo.Dziewczyna ze łzami w oczach ujrzała mnie i ponownie krzyknęła.Rzuciłem się na chłopaka,wyrzuciłem scyzoryk.Leżał na ziemi a ja na nim.Biłem go,a on dalej zszokowany moją obecnością,próbował coś zrobić,ale na marne.Nie miał szans.Moja złość sięgnęła zenitu.Wyjąłem broń i powoli wstałem.Pragnąłem jego śmierci,buzowałem adrenaliną.Kiedy był gotowy szczelić usłyszałem jej słaby głos.-Nie rób tego.
Spojrzałem na nią,siłowała się z łańcuchem.
-Cat muszę go zabić,popatrz co ci zrobił-krzyknąłem.
Skrzywiła się od mojego potężnego głosu.
-Proszę,zabierz mnie z stąd.
Złapałem scyzoryk i uwolniłem dziewczynę.Pomogłem jej wstać,strzeliłem Ianowi w nogi,a on w odpowiedzi krzyknął.Schowałem broń i wziąłem ją na ręce.Schowała twarz w mój bark.Była w strasznym stanie,cała się trzęsła i była posiniaczona.Kiedy wychodziliśmy zaszlochała.
-Shhh,już jesteś bezpieczna,przepraszam,że to tak długo trwało-szepnąłem jej do ucha.
Położyłem ją na tyłach jednego z naszych samochodów i przytuliłem ją.
-Jay-szepnęła.
-Mhm?-mruknąłem w jej włosy.
-Udo.
Spojrzałem na jej zakrwawione udo.Zapomniałem o nim.
-Cholera.
Rozerwałem swoją bluzkę i zatamowałem krwawienie.Związałem na supeł i sprawdziłem czy nigdzie nie krwawi.Carolinie przytuliła się do mojego boku.Kiedy odjeżdżaliśmy cały magazyn wybuchł.Przed ostatnim piknięciem bomby zakryłem dziewczynie uszy.Okryłem ją kocem,który wcześniej ze sobą zabraliśmy i kołysałem jej drobnym ciałem.Tak bardzo tęskniłem.
Omg, przeżywałam ten rozdział tak jakbym to ja była na miejscu Cat :P hihi Rozdział naprawdę świetni i już się nie mogę doczekać następnego :*
OdpowiedzUsuń@daria_222
jejku kocham twojego bloga coraz bardziej, szkoda mi strasznie Carolinie,ale sie ciesze ze zostala uratowana. Juz nie moge doczekac sie 1 kwietnia <33
OdpowiedzUsuń+ @Owocova51
Kocham twojego bloga !
OdpowiedzUsuńCzekam na 1 kwietnia ;)
Pozdrawiam i życzę weny ;*
Genialny <333
OdpowiedzUsuń