CZYTASZ=KOMENTUJESZ!
Następny tydzień minął podobnie.Ranne treningi,potem spotkanie z Mag,a wieczorami wyścigi lub imprezy.Praktycznie wszędzie byłam pod czujnym okiem Logana i Jaya.Czułam się nie komfortowo,jakbym była ptakiem,zamkniętym w klatce,brak wolności i dwie osoby,które bez przerwy wpatrywały się we mnie,jakby szukając mojego błędu,żadnego mrugnięcia.Miałam bardzo dobre kontakty z Carterem.Byliśmy zaufanymi przyjaciółmi,jeśli można tak to nazwać.Jednak co było najgorsze,często się kłóciliśmy.W końcu podobne charaktery się odciągają,racja?Nie mogliśmy czasem znaleźć tego porozumienia,między sobą.Byliśmy ludźmi,którzy nie dają szansy na wytłumaczenie,nie dają szansy na wygrane.Jednak jeśli zdawały się między nami sprzeczki,to kończyły się szybkimi przeprosinami chłopaka.Często do kłótni dochodziło na treningach i tak było tym razem.Wybiegłam z domu jak burza i spacerem szłam w stronę domu.Poszło o jego pieprzone rozkazy.Nie rób tego,uważaj gdzie chodzisz,z kim się zadajesz,bla bla bla bla.MAM TEGO DOŚĆ.-Cześć mała.
Usłyszałam obok siebie męski głos.Obróciłam się powoli,wyprowadzona z równowagi.Zobaczyłam sportowy wóz.Dlaczego nic nie słyszałam?Muszę być bardziej ostrożniejsza.W samochodzie siedział blondyn,z niebieskimi tęczówkami,jak mój tata,który wyjechał do pierdolonej Rosji.Nie spodobał mi się,jego łobuzerski uśmiech,który oznaczał,że jest za pewny siebie,ten tekst i ten wóz,który oznaczał,że ma dużo forsy,a to oznacza,że jest w gangu.Muszę mieć takiego pecha?
-Podwieźć?
Nie odezwałam się,szłam dalej.Może da sobie spokój.Nadzieja matką głupich,hm?Kierowca wyszedł z samochodu i podbiegł do mnie.Obróciłam się gwałtownie.Oceniłam swoje szanse.Czułam,że nie skończy się to szczęśliwie.Byłam wymęczona treningiem,no i ta zasrana kłótnia.Przypomniałam sobie słowa Jacka:
Oczy otwarte.Garda.Lekki rozkrok.Celuj w słabe punkty.Mężczyzna ma trzy słabe punkty.Twarz.Brzuch.Penis.Pamiętaj,musisz mieć oczy szeroko otwarte,może ich być więcej.Koncentracja.
Kiedy podszedł do mnie z łapami,od razu uderzyłam,bez zawahania.Chłopak leżał i skulał się na ziemi.Usłyszałam kroki za sobą,ale nawet nie zdążyłam się obrócić,aby zaatakować,ponieważ poczułam ból z tyłu głowy,a potem zrobiło się ciemno.
-Jack Carter-
Kolejna kłótnia.Czy ona nie umie wytrzymać w pokoju,tylko mnie denerwować?Uderzyłem w worek,który przed chwilą uderzała Caroline i pobiegłem do samochodu.Muszę ją znaleźć.Po drodze nie zauważyłem jej.Do domu Parkerów byłem cały w nerwach.Wbiegłem po schodkach i skoczyłem do korytarza.Rzucił mi się salon,gdzie Logan grał.Poparzył na mnie zdziwiony.-Gdzie ona jest?-zapytałem.
-Była z tobą.
-Cholera!
-Znowu?
-Twoja siostra jest cholernie ciężka.
-Tak jak ty stary-zaśmiał się.-Może jest u Margaret-dodał.
Zadzwonił do jej najlepszej przyjaciółki,już po chwili jego uśmiech szybko zniknął.Rozłączył się i spojrzał na mnie zmartwiony i wystraszony.
-Mam brudne myśli Jay-szepnął.
-Ja też,bro.
Między nami wytworzyła się nie zręczna cisza.Myśleliśmy gdzie mogła pójść.Usłyszałem znajomy dźwięk wiadomości.
"Mamy twoją ukochaną."
Uderzyłem w ścianę,a telefon zrzuciłem na podłogę.
-Caroline Parker-
Obudziłam się z bólem głowy,siedziałam na krześle,przywiązana.
Pierwsza myśl?Wpadłam.Sukinsyny mnie porwały.Druga?Gdzie jestem.
Pomieszczenie było małe,śmierdziało zgniłym jajkiem.Muszę umierać w tym zapachu?Błagam.Mogliby być bardziej litościwi.Zauważyłam okno.Zaczęłam trzeć o siebie nadgarstki.Rozwiąż się.Do pokoju weszła piątka mężczyzn.Twarze były znajome,a zwłaszcza środkowa.-Widzę,że się obudziłaś,skarbie.
Poznałabym ten głos wszędzie.Pieprzony IAN.
-Gdzie ja jestem?!-krzyknęłam.
-W twoim koszmarze.
Podszedł do mnie i złapał za twarz.Oplułam go.Wytarł twarz w bluzkę i dał znać swoim kolegą,żeby zostawili nas sami.Dzięki jego nie uwadze,rozwiązałam dłonie.Spojrzałam ponownie w stronę okna.Ian obrócił się do mnie z głupim uśmieszkiem.
-No kochana,zabawimy się?
-Słucham?W twoich snach.
Zaśmiał się.
-Dupek-dodałam.
Poczułam ból na policzku,cholernie piekło.Skurwiel mnie uderzył.Ściągnęłam sznurek z nadgarstków i byłam gotowa na atak.
-Nie będziesz suko mnie wyzywać-wydarł się.
Kopnęłam go w brzuch.Poleciał do tyłu i upadł na podłogę.Wstałam z krzesła i spojrzałam na niego.
-A ty nie będziesz mnie bić,chuju.
Uderzyłam go ponownie i usiadłam na nim okrakiem.Wyciągnęłam z jego spodni nóż,który wcześniej zobaczyłam.Wbiłam mu w nogę i pobiegłam do okna.Obdarzyłam go ostatnim spojrzeniem i spojrzałam zza okno.Cholera,wysoko.Drzwi otworzyły się,stał tam brunet,który rzucił się na Iana i chciał mu pomóc,ale ten kazał mu mnie dorwać.Kiedy jego łapy miały mnie złapać,ja wyskoczyłam.Upadłam na ziemię i szybko rozejrzałam się.Jestem w lesie.Zaczęłam biec,szukając jakieś drogi.Na marne.Zagłębiłam się w środek lasu.Nie było wyjścia.Usłyszałam ich głosy.
-Kurwa-mruknęłam.
Mają mnie.Jednak biegłam dalej,omijając drzewa.Zauważyłam jakiś samochód.Wsiadłam do niego i próbowałam go odpalić.Czy wszystko musi być mi na przekór?Ktoś złapał mnie za ramiona i wyciągnął z samochodu.To ten brunet.Uderzyłam go w brzuch,ale on nawet się nie skulił.Oddał mi z zdwojoną siłą.Upadłam na ziemię.Złapał mnie za włosy i zaciągnął do ich magazynu.Na prawdę?
_________________________________________________________________________________
Błagam was komentujcie,to daje mi wiele sił,żeby to pisać.Chociaż krótko,jeden wyraz wystarczy.
świetnie, jejku.
OdpowiedzUsuńczekam na następny
@ilysm_jb_smg
Ten rozdział jest genialny, mam nadzieję że Jay ją szybko odnajdzie bo jak nie to będzie kiepsko :/ Z niecierpliwością czekam na następny :) weny życzę ;)
OdpowiedzUsuń@daria_222
Super czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńboski,swietny,piekny,njlepszy rozdzial, i blog na swiecie, kiedy nastepny ? :D
OdpowiedzUsuńjuż nie długo,prawdopodobnie w tym weekendzie:) Jeśli chcesz by c informowana to podaj proszę kontakt,najlepiej twitter,nawet tutaj:)
Usuńczeeekam na nn :) oby szybko ją znalezli
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńFajny.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny.
Pozdrawiam <3
Super :)
OdpowiedzUsuń